Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Enerlich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Enerlich. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 marca 2014

176. PROWINCJA PEŁNA SMAKÓW



WYDAWNICTWO: MG
DATA WYDANIA: 6 marca 2013
LICZBA STRON: 300
ISBN:  9788377791233
 
 Ludmiła wiedzie ustabilizowane życie. Z Wojtkiem układa jej się całkiem nieźle, udaje jej się wreszcie dogadać z Martinem, który ma nową partnerkę i chyba to jest główną przyczyną ich lepszych stosunków. Zdarza się czasem, że nawet spotykają się we czwórkę na wspólnym obiedzie lub po prostu od tak. Tworzą tzw. Pacz workową rodzinę.
Ludmiła żyje sobie spokojnie na swojej wsi. Oddaje się swoim pasjom: pisze, odnawia stare meble, dba o ogród, zaczęła dbać o siebie i ćwiczy jogę. Sprawia jej to wiele satysfakcji.  Dzięki ojcu Martina, z którym się przyjaźni poznaje nowych znajomych, nowe, piękne miejsca. Z czasem niektóre znajomości przeradzają się w przyjaźnie. Dzięki Ruth Ludmiła poznaje bardzo interesującą i piękną historię miłosną. Niestety w „prowincji pełnej smaków” nie wszystko jest kolorowe. Na kartach tej powieści przewija się smutek, zwątpienie, chęć rzucenia wszystkiego w diabły dla świętego spokoju.
W książce tej autorka bardzo skupia się na jedzeniu. Pisząc o nim robi to z niezwykłym namaszczeniem. Wręcz możemy sobie wyobrazić jak smakuje opisywana potrawa. Nawet, jeśli to zwykły rosół w opisie Kasi Enerlich jest on magiczny. Przepisy na kartach tej powieści to czysta poezja smaku. Wydobywane są smaki i aromaty, o których do tej pory ja nie miałam zielonego pojęcia. Wystarczy jedna przyprawa a już wszystko się zmienia. Dla mnie ta książka to była cenna lekcja.
Ta książka jest bardzo spokojna, ustabilizowana i poukładana. O miłości, przyjaźni odkrywaniu siebie i własnych pasji i uczuć. O akceptacji drugiego człowieka z całym bagażem jego wad i zalet, dziwnych nawyków i przyzwyczajeń.
Z każdym tomem „Prowincji… „ coraz bardziej przekonuję się do książek Katarzyny Enerlich. Coraz bardziej przyzwyczajam się do długich opisów, które miejscami są znakomite. Przestała mi przeszkadzać skąpość dialogów. Książkę przeczytałam jednym tchem, zaraz zabieram się za kolejną, która już czeka na półce, bo wiem, że następna już się kończy pisać. 

Za możliwość przeczytania tej książki dziękuję WYDAWNICTWU MG 

wtorek, 23 lipca 2013

131. PROWINCJA PEŁNA SŁOŃCA


WYDAWNICTWO: MG
DATA WYDANIA:   3 listopada 2011
LICZBA STRON: 304
ISBN: 978-83-7779-009-0


„Prowincja pełna słońca” to najlepsza z trzech prowincji Katarzyny Enerlich, jakie przeczytałam. Śledzimy w niej dalsze losy Ludmiły i Zosi, które nie są usłane różami. Niespodziewanie dla wszystkich Martin opuszcza żonę i dziecko i wyjeżdża. Wyprowadza się cichaczem nie tłumacząc powodów swojej decyzji. Po rozwodzie Ludmiła zostaje sama z kredytem na dom, z maleńkim dzieckiem i minimalnymi dochodami. Jedynym wyjściem z sytuacji jest wyjazd za granicę żeby zarobić przyzwoite pieniądze. Ludmiła podejmuję bardzo trudną dla siebie decyzję i wyjeżdża do pracy do Włoch. Pracuje tam jako pokojówka w hotelu, którego właścicielką jest Polka – Miriam. Poznaje tam też Aminę – Marokankę dręczoną przez swojego męża. Obie z Miriam postanawiają jej pomóc. Ludmiła zabieram Aminę do Polski.
„Prowincja pełna słońca” to książka o niezwykłej wrażliwości na krzywdę drugiego człowieka. Bardzo bym chciała by w codziennym życiu było więcej osób zwracających uwagę na losy innych a nie tych przechodzących obojętnie. O tęsknocie za bliskością drugiego człowieka, za rozmowami, wsparciem. O miłości bardzo trudnej, ale jednak i o przyjaźni. O sztuce wyboru i o kompromisach.
Bardzo mi się podobała ta książka. Piękny słonecznik na okładce już z początku nastraja optymistycznie. To książka pełna ciekawych historii i opowieści. Dość zaskakujących zwrotów akcji. Czasem byłam wręcz zaskoczona, że tak potoczą się losy bohaterów. Wbrew pozorom czytało mi się ją dość szybko mimo znikomej ilości dialogów. Okraszona zdjęciami miejsc, o których autorka pisze stwarza niepowtarzalny klimat. I pozwala zakwalifikować ją do literatury poniekąd podróżniczej. Wraz z bohaterami zwiedzamy piękne, bogate w historię zakątki Polski. Jedyne co mi przeszkadzało ale tylko troszeczkę to opis tego co się zdarzyło w poprzednich książkach. Moim zdaniem jest on nie potrzebny. Przecież nikt nie zaczyna czytać trylogii od końca. Przynajmniej ja tak myślę. 

 Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU MG. 


 

sobota, 9 marca 2013

111. PROWINCJA PEŁNA GWIAZD

WYDAWNICTWO: MG
DATA WYDANIA: 2010
LICZBA STRON: 374
ISBN: 978-83-61297-89-5
 
„Prowincja pełna gwiazd” to druga książka z serii mazurskiej sagi Katarzyny Enerlich. Poznajemy w niej dalsze losy Ludmiły i Martina. Przekonujemy się, że życie młodego małżeństwa nie zawsze jest usłane różami. Po ciężkiej chorobie umiera teściowa Ludmiły. Rodzi im się piękna córka – Zosia, która kradnie serca wszystkich domowników oprócz ojca. Małżeństwu udaje się wybudować dom, pięknie go urządzić i zamieszkać w nim. Niestety na związku Ludmiły i Martina pojawiają się kolejne, dość poważne rysy, które prowadzą do ciężkiego kryzysu.
Hania i Piotr nie wytrzymują życia we dwoje. Poddają się i rozstają. Jednak Piotr nadal obecny jest w życiu rodziny, jako najlepszy przyjaciel wciąż mając nadzieję na coś więcej. Bardzo pomaga Ludmile w pierwszych dniach jej samotnego macierzyństwa a także później, gdy jej małżeństwo przeżywa kryzys. Jednak dziewczyna daje mu do zrozumienia, by nie robił sobie złudnej nadziei.
Bardzo zaciekawił mnie proces poszukiwań historii rodziny Goldów. Okazuje się, że byli oni Żydami.  W poszukiwaniu rodzinnych korzeni siostry przemierzają Polskę wzdłuż i w szerz. Przypadkowy wyjazd do Łodzi oraz szczęśliwy zbieg okoliczności sprawiają, że dziewczyny trafiają na niezwykłą pamiątkę rodzinną, która niestety nie jest w ich zasięgu.
Jak widać książka jest wielowątkowa, co czyni ją niezwykle interesującą. Przyznam, że „Prowincja pełna gwiazd” nie była dla mnie lekką lekturą. Dużo czasu zabrało mi jej przeczytanie. Jest bardzo opisowa, dialogów w niej jak na lekarstwo. Ale książki są po to żeby je kontemplować, a ta do takich należy.
W „Prowincji pełnej gwiazd” Katarzyna Enerlich porusza wiele bardzo ważnych i trudnych tematów. Brak zaufania, kłamstwa, miłość zbyt wielka i zaborcza by ją udźwignąć. A także poszukiwanie swojego miejsca na ziemi i swojej tożsamości. To wszystko możemy znaleźć w tej książce.
Bardzo polecam „Prowincję pełną gwiazd”. Przekazuje nam ona wiele wartości i dużo można się z niej nauczyć obserwując zachowania głównych bohaterów.
Już nie mogę się doczekać, kiedy zabiorę się za czytanie kolejnych części „Prowincji….”   

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU MG.  


środa, 11 lipca 2012

39. STUDNIA BEZ DNIA



WYDAWNICTWO: MG
DATA WYDANIA: 2012
LICZBA STRON: 245
ISBN: 978-83-7779-080-9


NOTA WYDAWCY:
"Jaką tajemnicę skrywa trzynastowieczna studnia w rzeźbiarskiej pracowni w Toruniu? Co łączy powtórny pochówek Mikołaja Kopernika z zadziwiającym odkryciem Marceliny? Czy wszyscy jesteśmy skazani na nieuchronność i w jaki sposób zmienia ona nasze życie? Co stanie się gdy bułhakowska Annuszka rozleje olej... tym razem w naszym życiu?"

 
Po przeczytaniu "Prowincji pełnej marzeń" zakochałam się w książkach Katarzyny Enerlich. 
Bardzo ciekawa byłam "Studni bez dnia”, bo czytałam, że to całkiem inna książka niż dotychczasowe Kasi. Nie mam wielkiego porównania, bo czytałam tylko jedną. Ale tak, chyba tak - jest inna. 
Akcja toczy się nie na Mazurach, lecz w Toruniu. Autorka oprowadza czytelników po uliczkach i zaułkach tego miasta. Snuje piękne legendy i pokazuje zdjęcia.
Historia Marceliny jest niebywała. Ciekawi mnie czy wydarzyła się naprawdę. Jeden telefon przewraca jej życie do góry nogami. Mąż Marceliny podczas igraszek z kochanką przypadkiem dzwoni do żony. Ona odbiera i zamiast się rozłączyć słucha wszystkiego do końca. Łącznie z pożegnaniem, jazdą samochodem i wypadkiem. Słyszy nawet ostatnie słowa wypowiedziane przez męża przed śmiercią. Teraz Marcelina, dotychczas będąca na utrzymaniu męża musi zatroszczyć się o siebie, a także uporać się z przeszłością. Zmienia mieszkanie, znajduje ciekawą pracę, zaprzyjaźnia się.
Nie, to nie jest książka o miłości. Ale o przyjaźni owszem. O wielu obliczach przyjaźni. O pięknych relacjach Marceliny z Anną – kobietą dosyć wiekową, którą traktuje jak matkę, a nawet babkę. Ale także o przyjaźni między Marceliną a kochanką męża. To przyjaźń bardzo trudna.  Ale trwa. Zastanawia mnie czy taka przyjaźń może wydarzyć się w realnym świecie?
Dzięki legendzie o pierścieniu książka dosyć mocno trzyma w napięciu, potęguje nerwy i sprawia, że czytelnik zadaje pytanie, co będzie dalej???
„Studnia bez dnia” to książka, która wzrusza, zdumiewa, pozwala obalić stereotypowe myślenie. To książka, która pokazuje oddanie drugiemu człowiekowi mimo wszystko. Podczas jej czytania udało mi się uronić niejedną łzę.
Zachęcam do przeczytania „Studni bez dnia”. Książka wydana jest w pięknej twardej oprawie. Historia podzielona jest na rozdziały, co bardzo ułatwia czytanie.
Z niecierpliwością czekam na następną książkę Katarzyny Enerlich.
Za możliwość przeczytania książki "Studnia bez dnia" dziękuję WYDAWNICTWU MG i Pani Dorocie.

poniedziałek, 28 maja 2012

28. PROWINCJA PEŁNA MARZEŃ


WYDAWNICTWO: MG
DATA WYDANIA: 2009
LICZBA STRON: 352
ISBN: 978-83-61297-25-3

NOTA WYDAWCY:
"Pełna wdzięku i świeżości współczesna powieść, będąca hołdem dla uroków polskiej prowincji, w której splata się wątek Mazur dzisiejszych i przedwojennych, czyli byłych Prus Wschodnich. Główną bohaterką jest dziennikarka lokalnego czasopisma, której los stawia na drodze paskudnego szefa, a zaraz potem Niemca poszukującego rodzinnych korzeni. Przedwojenna historia, która zresztą wydarzyła się naprawdę, uruchamia lawinę wydarzeń współczesnych. Wśród przepięknego krajobrazu mazurskiego rozgrywają się wielkie i małe historie."

Powiem tak: zakochałam się w tej książce. Urzekli mnie zarówno jej bohaterowie jak i piękne, malownicze opisy krajobrazów. W "Prowincji pełnej marzeń" przeczytałam o wielkiej miłości, o ludziach, którzy są sobie przeznaczeni. O tym, że czasem miłość spada na Nas jak grom z jasnego nieba. A także dowiedziałam się, że mimo tak wielkiego uczucia ludzie potrafią być dumni i zacięci w sobie, potrafią się bardzo ranić. Przeczytałam też o wielkiej przyjaźni czterech kobiet, która trwa od lat przedszkolnych. Ja mogę tylko takiej przyjaźni pozazdrościć. Nawet do przedszkola nie chodziłam :) 
Książka ta napisana jest pięknym, melodyjnym językiem. Posiada piękne przedwojenne fotografie. Mimo licznych literówek czyta się ją świetnie, niemal jednym tchem. 
"Prowincja pełna marzeń" to dla mnie książka magiczna, ciepła, zniewalająca. Bywały momenty, że czytając ją śmiałam się w głos, ale także zdarzyło mi się uronić łezkę i nawet porządnie się wściec. Wynotowałam sobie z niej kilka przepisów, zastosowanie ziół. I cały czas zazdrościłam. Czytając opisy przyrody, miejsc i zapachów chciałam tam być. I wiem, że tam pojadę. Na Mazury właśnie. Bo to jedyny region w Polsce, w którym nie byłam. A bardzo bym chciała być. Tam urodził się i mieszkał mój tata. Żałuję, że nie zdążył pokazać mi tych pięknych miejsc. Żałuję, że nie zdążył przeczytać książek Pani Kasi.
Czytanie "Prowincji pełnej marzeń" było dla mnie ucztą dla zmysłów. 
Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu MG. I mam cichą nadzieję, że obdarzą mnie kolejnymi książkami do recenzji pióra Pani Katarzyny Enerlich. Dziękuję z całego serca.