W książce tej widzimy jak łatwo
poukładane życie może lec w gruzach. Wystarczy jeden zapalnik. W tym przypadku
śmierć matki. Dwie całkiem różne od siebie siostry muszą się z nią zmierzyć.
Nie wychodzi im to najlepiej. Książka jest pełna goryczy, smutku, żalu,
tęsknoty. Ale także buntu, rezygnacji. Bohaterzy są pozostawieni sami sobie,
opuszczeni. Z drugiej strony tragedia, jaka się wydarzyła pomaga na nowo
odnaleźć się siostrom, zawalczyć o siebie, zbliżyć się do siebie na nowo.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natasza Socha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Natasza Socha. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 3 kwietnia 2016
sobota, 16 stycznia 2016
249. AWARIA MAŁŻEŃSKA
WYDAWNICTWO:Filia
DATA WYDANIA: 20 stycznia 2016
ILOŚĆ STRON:376
ISBN: 978-83-8075-065-4
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
„Awarię
małżeńską” napisały dwie świetne autorki, dlatego obok tej książki nie mogłam
przejść obojętnie. Pochłonęłam ją w jeden dzień. Nieraz zaśmiewałam się w głos.
I przekonałam się, że nie ma rzeczy niemożliwych do zrobienia, zorganizowania,
ogarnięcia. Czasem z lekką pomocą, ale jednak wszystko się da. Książka ta
pokazuje, że warto zmienić swoje priorytety. Nie zawsze idealnie wypucowany dom
czy praca po godzinach sprawi, że będziemy szczęśliwsi. Bo przecież nic nie
zastąpi nam chwil spędzonych z rodziną.
Etykiety:
awaria,
Dżesika,
Filia,
ludziki z kasztanów,
Magdalena Witkiewicz,
małżeńska,
Natasza Socha,
robienie na drutach,
szpital,
teściowa,
wyciąg
środa, 29 lipca 2015
237. ROSÓŁ Z KURY DOMOWEJ
WYDAWNICTWO: Pascal
DATA WYDANIA: 29 lipca 2015
LICZBA STRON: 320
ISBN: 978-83-7642-558-0
RECENZJA PREMIEROWA
Powiem szczerze, że trochę się bałam książki Nataszy Sochy. Dlaczego?
Czytałam „Macochę” i tak jak wszyscy byli nią zachwyceni ja czuję lekkie
rozczarowanie nią. Dlatego pewnie do dziś nie ukazała się jej recenzja.
Pomyślałam: trzeba spróbować jeszcze raz. „Rosół z kury domowej” to był strzał
w dziesiątkę. Książka ta zachwyciła mnie jak mało która. Opowiada ona o
Viktorii, która po nieudanym małżeństwie ucieka do ciotki, która mieszka na
niemieckiej wsi. Tam poznaje trzy różne kobiety. Dziewczyny wymieniają się
doświadczeniami, zmartwieniami, sukcesami i porażkami. Łączy je jedna albo
bardzo ważna cecha: wszystkie są kurami domowymi. By trochę urozmaicić swoje
nudne życie wpadają na szatański pomysł. Z początku podchodzą do niego z lekkim
dystansem, jednak wkrótce okazuje się, że to nieźle kręcący się biznes.
Natasza Socha książką tą trafiła w sedno sprawy. Czytając „Rosół z
kury domowej” miałam wrażenie jakbym czytała o samej sobie. Autorka niezwykle
wnikliwie przedstawiła problem tak szeroko znany jednak skutecznie spychany na
daleki plan. To książka o kobietach, które są poniżane, niedoceniane,
lekceważone. O kobietach, które są opiekunkami, sprzątaczkami, kucharkami,
praczkami, a w zamian nie otrzymują nic, ani jednego dobrego słowa nie mówiąc
już o chwili tylko dla siebie. Dziewczyny czują się u siebie w domach jak w złotych
klatkach, stłamszone, niemogące wyrazić własnego zdania. Ale to też książka o
niesamowitej przyjaźni, która sprawia, że dziewczynom chce się góry przenosić,
dodaje im energii i siły do działania. „Rosół z kury domowej” jest o
przełamywaniu stereotypów, udowadnianiu, że nie wszystko musi się toczyć według
utartych schematów, że nawet, a może przede wszystkim przysłowiowej „kurze
domowej” należy się odrobina wytchnienia i szaleństwa.
Dla mnie to niezwykle piękna i mądra książka. Pokazuje jak dobrą
pisarką jest Natasza Socha. Potrafi niebywale wnikliwie obserwować i opisywać
ludzi z niezwykłą celnością. Tym razem książka ta mnie nie zawiodła, czytałam
ją z największą przyjemnością odnajdując w niej kawałek siebie. To książka o
sile kobiet napisana z lekkim przymrużeniem oka, z humorem, a jednak na poważny
temat. Dająca nadzieję na to, że nie wszystko w życiu jest stracone tylko
trzeba uwierzyć i zawalczyć o siebie i o swoją godność. Bo najłatwiej jest się
poddać i nie robić nic, żeby zmienić swój los.
Książkę tę powinien przeczytać każdy: zarówno kobiety, szczególnie te,
którym brakuje pewności siebie, jak i mężczyźni a może przede wszystkim Oni.
Dzięki tej książce spojrzą na swoje kobiety inaczej: z miłością, oddaniem,
szacunkiem. I może wreszcie coś się zmieni w naszej mentalności. Ja bym
chciała, żeby mój mąż ją przeczytał, ale to pozostanie tylko w sferze moich
marzeń.
Za możliwość przeczytania książki z całego serca dziękuję autorce i Wydawnictwu Pascal
Etykiety:
Natasza Socha,
Pascal
wtorek, 22 lipca 2014
194. GOTUJ KARM I KOCHAJ
DATA WYDANIA: 30 kwietnia 2014
LICZBA STRON: 244
ISBN: 978-83-7988-036-2
Dwie młode dziewczyny postanowiły napisać książkę i powiem, że całkiem
nieźle im to wyszło. „Gotuj karm i kochaj” to luźne rozważania na temat
jedzenia. Dziewczyny opowiadają jak przekonywały się do zdrowego żywienia. Jak eksperymentowały
by znaleźć jak najlepsze rozwiązania. Książka podzielona jest na rozdziały.
Dowiadujemy się z nich jak zrobić wyśmienite danie z niczego, jak pokonać
niejadka, jakich błędów nie popełniać podczas odchudzania, a przede wszystkim
jak dzięki jedzeniu można się stać boginią seksu. Wprowadzenie w czyn tych
wszystkich porad wbrew pozorom nie jest takie trudne. Dziewczyny na kartach
książki przekomarzają się ze sobą, próbują przekonać jedna drugą do swoich
racji.
Książka zawiera sporo różnorodnych przepisów np. na: domowy chleb
jabłkowo-orzechowy, dynię pieczoną z tymiankiem, nutellę ze śliwek, owocowe
żelki, szpinak po katalońsku, małże duszone w warzywach i białym winie czy też
krem czekoladowy do… zlizywania. Ponadto „Gotuj karm i kochaj” okraszona jest
mnóstwem barwnych, zabawnych zdjęć, które tylko zachęcają do zapoznania się z
lekturą. To książka naładowana pozytywną energią, zmuszająca do zastanowienia
się nad sobą, nad dietą zarówno swoją jak i swoich bliskich. Pozwala wyzbyć się
złych nawyków, a popracować nad dobrymi. Dziewczyny udowadniają, że to wszystko
nie jest aż tak bardzo skomplikowane jak się wszystkim wydaje.
Polecam tę książkę z całego serca Powinna być w każdym szanującym się
domu.
Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU FILIA.
Etykiety:
Filia,
Monika Paluszkiewicz,
Natasza Socha
Subskrybuj:
Posty (Atom)





