Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Ulatowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maria Ulatowska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 sierpnia 2013

132. CAŁKIEM NOWE ŻYCIE


WYDAWNICTWO: Prószyński i S-ka
DATA WYDANIA:  7 maja 2013
LICZBA STRON: 440
ISBN: 9788378395126


 "Całkiem nowe życie" to jedna z najładniejszych książek, jakie do tej pory przeczytałam.
To piękna historia Franciszki - sieroty, która trochę z przymusu jedzie na wczasy do Karpacza. Tam zakochuje się w kierowniku domu wczasowego, wręcz świata poza nim nie widzi. Malutki szczegół to taki, ze Zenon jest o trzydzieści lat od niej starszy i ma syna w jej wieku. Mimo to postanawiają wziąć ślub. Wkrótce Franciszka przekonuje się, że jej życie niestety nie będzie usłane różami. Nieustanne walki z teściową o pozycję pani domu oraz palmę pierwszeństwa, a także mąż już nie taki sam jak przed ślubem, nie nastrajają pozytywnie. Czarę goryczy przepełnia fakt, że oboje zmusili Franciszkę do czynu, który zostawił w niej traumatyczny ślad na zawsze.

Teraz dziewczyna zdana jest tylko na siebie. Nawet od męża nie może odejść, bo nie ma zupełnie nic. Pieniądze ze sprzedaży swojego majątku oddała ukochanemu. Pojawia się światełko w tunelu. Kilku oddanych jej przyjaciół i niespodziewany prezent, który może zmienić wszystko. W miarę upływu czasu Franka powoli radzi sobie z duetem: teściowa - mąż. Bardzo pomocny jest jej ukochany przyjaciel, który mógłby być nawet kimś więcej, gdyby nie okoliczności. Ważne, że dziewczyna osiąga swój wymarzony cel i później udaje jej się dość mocno stanąć na nogi. Lecz wtedy w jej życiu dochodzi do kolejnej tragedii. Wówczas Franciszka przekonuje się, na kogo naprawdę może liczyć. I zostaje mile zaskoczona.

"Całkiem nowe życie" to rewelacyjna opowieść o prawdziwym życiu. Takim z kłopotami, codziennymi troskami, smutkami, ale także szczęściami tymi malutkimi i tymi troszkę większymi. O pięknej i rzadko spotykanej przyjaźni między kobietą i mężczyzną. O pokonywaniu barier, przeszkód i przeciwności losu. Ale to książka także o nienawiści, zawiści, o tym, jacy ludzie potrafią być okrutni dla innych tylko dlatego, że im się tak podoba albo, że inni mają lepiej.

Dla takiej kobiety jak ja jest to powieść idealna. Dlaczego? Bo jest prawdziwa. Przecież większość z nas boryka się na co dzień z problemami jakie ma Franciszka. Z wredną teściową, zaborczym mężem, zawiścią bliskich i znajomych. W czasach gdy żyła Franka nie było jej łatwo. Mąż trzydzieści lat starszy to jednak nie było nic normalnego. A jednak zdobyła się na odwagę i podjęła tę drogę. Podziwiam Franciszkę za samozaparcie, determinację w dążeniu do celu. Za to, że potrafiła wyjść ze swojej skorupy, przeciwstawić się swoim bliskim, by spróbować choć trochę być szczęśliwą. Franciszka uczy nas tego, że trzeba być dobrym dla ludzi mimo wszystko, a dobro powróci ze zdwojoną siłą

„Całkiem nowe życie” porusza mnóstwo bardzo trudnych tematów, o których rzadko kto chce rozmawiać. Aborcja, alkoholizm, porzucenie nowo narodzonego dziecka to motywy, które w bardzo umiejętny sposób zostały wplecione w fabułę. Książka skłania do refleksji, zastanowienia się nad własnym życiem. Po przeczytaniu doszłam do bardzo wielu ciekawych wniosków. Czasem aż zaskakiwałam samą siebie.

Najnowsza powieść Marii Ulatowskiej częściej wzrusza niż bawi, zaskakuje, szokuje i czasem wbija w fotel. Ale także uczy wybaczania, podejścia do życia, walki o swoje marzenia i pragnienia, wiary we własne siły. Pokazuje, że prawdziwa przyjaźń pokonuje wszelkie przeszkody. Chciałabym być w choć połowie tak silna i tak odważna jak główna bohaterka „Całkiem nowego życia” Kolejny raz pisarka sprawiła mi wielką radość i dostarczyła swoim dziełem niebywałą ucztę dla mojej duszy.

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu PRÓSZYŃSKI I S-KA ORAZ PORTALOWI CZYTAJMY POLSKICH AUTORÓW.



środa, 2 stycznia 2013

79. KAMIENICA PRZY KRUCZEJ



WYDAWNICTWO: PRÓSZYŃSKI I S-KA
DATA WYDANIA: październik 2012
LICZBA STRON: 400
ISBN: 978-83-7839-370-2
 


Trochę zmęczyło mnie czytanie opowieści o młodych dziewczynach, które zakochują się i żyją długo i szczęśliwie.
Dlatego bardzo ucieszyłam się, gdy w moje ręce trafiła „Kamienica przy Kruczej” Marii Ulatowskiej. Przeczytałam wszystkie książki tej autorki, ale ta wydaje mi się najlepszą z nich.
Moją pasją od zawsze była historia. Nawet maturę z niej zdawałam. A tu w „Kamienicy przy Kruczej” takie ciasteczko.
„Kamienica przy Kruczej” to książka, w której akcja toczy się na kanwie wydarzeń historycznych Polski. Począwszy od rozpoczęcia II wojny światowej, poprzez Powstanie Warszawskie, aż do przełomu 89 roku i dalej aż do 2000 roku.
Maria Ulatowska przedstawiła nam powojenną Polskę i życie w czasach socjalistycznych.  
„Kamienica przy Kruczej” opowiada o mieszkańcach tej kamienicy, o ich losach. Pokazuje, że trzymają się oni razem nawet wtedy, gdy zostają przesiedleni a kamienica zburzona.
Na tle wszystkich rodzin szczególnie wyróżnione i rozbudowane są historie rodziny Kornblumów i Ostanieckich. Czytamy o córce tych dwóch rodzin – biologicznej i adoptowanej – Antoniny. Autorka prowadzi nas od jej niemowlęctwa, poprzez dojrzewanie, aż do okresu dorosłości dziewczyny. Czytamy o nieszczęśliwym małżeństwie Antoniny, o zdradzie i poszukiwaniu szczęścia w miłości. Wbrew przeciwnościom losu udaje się odkryć ją tuż za rogiem. Tam gdzie Tosia się tego nie spodziewa. Nie jest to łatwa miłość, ale…
W „Kamienicy przy Kruczej” dzieją się rzeczy, o jakich się nikomu nie śniło i spełniają się marzenia, które wydają się nie do spełnienia.
Książka Marii Ulatowskiej niezmiernie mi się podobała. Doskonała fabuła, pełna miłości i tajemnic, a do tego świetnie skonstruowane sylwetki bohaterów. Czytając tę powieść czuje się prawdziwą rodzinną atmosferę. Można zaobserwować bezinteresowną pomoc sobie nawzajem tylko dlatego, a może aż dlatego, że ktoś kiedyś mieszkał przy Kruczej 46.
W powieści mocno rozbudowany jest również wątek żydowski. Miłość, która rozdzielona zostaje przez to, że jedno z małżonków jest Izraelitą. Obserwujemy także prześladowania, wypędzenia, odbieranie majątku tylko dlatego, że ktoś ma żydowskie nazwisko. To wszystko doskonale komponuje się z fabułą.
Jedyne co mi przeszkadzało, to trochę słaba chronologia. Wiem, że było to zamierzone posunięcie. Autorka często wybiegała do przodu, a później powracała do bieżących wydarzeń. Jednak ja lubię mieć wszystko poukładane. Mimo wszystko uważam, że to jedna z najlepszych książek, które do tej pory czytałam. Taka prawdziwa, do śmiechu i do łez, a także do refleksji i przemyśleń.



 Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu Czytajmy Polskich Autorów i Wydawnictwa Prószyński i S-ka.


środa, 27 czerwca 2012

34. PRZYPADKI PANI EUSTASZYNY



WYDAWNICTWO: PRÓSZYŃSKI I S-KA
DATA WYDANIA: 2012
LICZBA STRON: 421
ISBN: 978-83-7839-077-0




NOTA WYDAWCY:
"Główna bohaterka - pani Eustaszyna, mająca tak naprawdę na imię Jadwiga - przedwojenna "ahystokhatka", jest postacią niesamowitą. Walka zw służbą zdrowia, rewolucje domowe, organizowanie jestestwa męża, lot samolotem, obrót nieruchomościami czy napisanie książki? Wszystko to drobiazgi dla naszej bohaterki.
Głównym jej zadaniem jest odgrywanie wiodącej roli w życiu wszystkich znanych jej osób ze szczególnym uwzględnieniem bratanicy męża i jej mężczyzn, safandułowatego inżyniera i jednego bardzo przystojnego lekarza kardiologa. Którego z nich wybierze bratanica? A właściwie - którego z nich wybierze sla niej ciocia? Jak pani Eustaszyna przemebluje świat, co zarządzi i czym zaskoczy znanych i nieznanych jej ludzi ?"


"No, a teraz przetaczamy się na woje łóżeczko. Ostrożnie, o tak, ruchem węża - instruowały.
- Ruchem węża - powtórzył pan Eustachy i jak prawdziwy, tresowany wąż boa (nieco przychudzony), przesunął się z łóżka na łóżko"


"Przypadki pani Eustaszyny" to super książka na chandrę, trudne dni, na popołudnie w ogrodzie, w ogóle na lato:) To książka z serii: lekkich, łatwych i przyjemnych:) Przyznam, że czytając ją czasem dziwiłam się: czy naprawdę coś takiego mogło się wydarzyć? Ale przecież autorka ostrzega, że książkę czytać trzeba z lekkim przymrużeniem oka.
"Przypadki Pani Eustaszyny" to cudowna książka. Świetnie, lekko i szybko się ją czyta, choć nie jest krótka. Bawiła mnie do łez, ale zdarzyło mi się otrzeć łzę też z innego  powodu. Książka pokazała mi, ze nie wszystko jest takie, na jakie wygląda. Skłoniła do pewnych przemyśleń, refleksji. Moim zdaniem mimo wielkiego humoru książka ma też drugie oblicze. Tylko ja chyba nie potrafiłam wychwycić  jakie. A może mi się tylko tak wydaje? 
"Przypadki Pani Eustaszyny" podobały mi się bardzo, ale to już nie to samo, co poprzednie powieści pani Marii. Czegoś mi tu zabrakło. Czego? Tej magii, wątków, które poderwałyby moje serce, przy których mogłabym się rozmarzyć, popłakać. Ale przecież wszystkie książki nie mogą być takie sama prawda?
Przy książce tej można się zrelaksować, oderwać się od problemów dnia codziennego chociaż na chwilę. Polecam ją wszystkim w każdym wieku z całego serca. I z wielką niecierpliwością czekam na kolejną książkę Pani Marii Ulatowskiej.

sobota, 17 marca 2012

12. DOMEK NAD MORZEM

Dzieje życia Ewy począwszy od narodzin, poprzez dzieciństwo, młodość, lata dojrzałe aż po życie na emeryturze.
 Ewę poznajemy jako malutką dziewczynkę, która mieszka z rodzicami i dziadkami. Gdy jest dzieckiem umiera po ciężkiej chorobie jej ukochana matka. Ojciec zajęty wyłącznie książkami nie jest w stanie jej wychować. Zajmują się nią dziadkowie. Jednak pewnego dnia ojciec oznajmia, ze się żeni. Choć małżeństwo nie trwa długo Ewa odnosi z niego korzyść dla siebie. Zyskuje nowego przyjaciela., obrońcę, przysposobionego brata - Maćka. Ale nic nie trwa długo. Po śmieci dziadków Ewa wyjeżdża do Bydgoszczy do ciotki. Tam poznaje Grażynę swoją największą przyjaciółkę. Od tego czasu cała trójka stara się spędzać wakacje razem. Ich losy znów łączą się gdy dziewczyny wracają na stałe do Warszawy.
Jak się potoczą losy całej trójki. Czy spełni się marzenie Ewy z dzieciństwa: "domek nad morzem i córeczka"? Przeczytajcie same :) Życie Ewy nie było łatwe. Ciągle musiała dokonywać wyborów, rezygnować ze swojego szczęścia. Traciła bardzo bliskie swemu sercu osoby ale i zyskiwała nowych znajomych i przyjaciół.
Książka wywołała we mnie wiele emocji. Złość na to, że los czasem bywa niesprawiedliwy. Radość i śmiech gdy wszystko szło po mojej myśli. A czasem smutek i łzy, szczególnie wtedy gdy jakiś szczegół z książki przypominał mi sceny z mojego życia. Lubię czytać takie książki jak "Domek nad morzem" ze względu na toczącą się akcję, na bohaterów z którymi próbuję się utożsamiać. Chociaż muszę powiedzieć, że dość wcześnie domyśliłam się jakie będzie zakończenie tej książki wcale mnie to nie zraziło. Wręcz nie mogłam się doczekać końca żeby sprawdzić czy miałam choć odrobinę racji. Historia opisana w książce jest bardzo prawdziwa. Mogłaby dotyczyć każdej z nas.
"Domek nad morzem" pokazał mi , że warto mieć marzenia i warto dążyć do tego aby się spełniły. A jakie są rezultaty tego dążenia przekonajcie się same. Los płata przecież różne figle :)

poniedziałek, 13 lutego 2012

6. SOSNOWE DZIEDZICTWO 7. PENSJONAT SOSNÓWKA


Bardzo miałam ochotę przeczytać te książki. O dziwo były w mojej bibliotece a to jakby nie było przecież nowość.
Ale zaczęłam zaglądać na Wasze blogi na jednym z nich znalazłam recenzję tych książek. Niepochlebne. Że przesłodzone, że aż za bardzo tam wszystko takie dobre i cukierkowe. Mimo wszystko postanowiłam przeczytać bo przecież nie wszystkim musi podobać się to samo.
Do "Sosnowego dziedzictwa" podeszłam jak do jeża. Ale miło się rozczarowałam. Po przeczytaniu kilku stron po prostu przepadłam na amen. Czytałam o trzydziestokilkuletniej Annie i z każdą stroną bardziej chciałabym być na jej miejscu.
Ania, sierota, straciła rodziców mając zaledwie dwa dni życia. Ukrytą pod biurkiem znajduję ją Wiesia, udaje się z nią do przyjaciela rodziny Anny. W ten sposób obie zyskują schronienie i nowy dom.
W książce tej czytałam o Annie, która dostaje w spadku dworek zwany Sosnówką. Jej teraźniejsze losy przeplatają się z bardzo skomplikowaną historią rodzinną, w której nikt nie jest tym za kogo się podaje, a sejf w którym tkwi rozwiązanie całej tajemnicy służy jako podstawka pod paprotkę.
Anna, polonistka, pracująca w wydawnictwie Oczko postanawia niemalże z dnia na dzień porzucić Warszawę i przeprowadzić się do Sosnówki. Pracować może przecież wszędzie wystarczy tylko dostęp do Internetu. Zaraz po przyjeździe w Sosnówce znajduje ją pies, a właściwie suczka, którą ktoś wyrzucił z samochodu. Między suczką a Anną rodzi się miłość od pierwszego wejrzenia. Niemalże w tym samym czasie przyjeżdża pani Irena Malinka, która ze łzami w oczach prosi Annę o jakąkolwiek pracę. Zostaje zatrudniona, pomaga uporządkować dworek, a z czasem staje się prawą ręką i przyjaciółką Anny.
Remont Sosnówki rusza pełną parą. Annie pomagają przyjaciele z Warszawy Tomek i Henryczek oraz super ekipa remontowa braci Koniecznych. Dopingują ją Boguś i Wiesia. W Towianach Anna poznaje wielu przyjaciół. Jacka z Florkiem, Pana Witkowskiego, Karola, weterynarza, pana Dyzia - parkingowego, który okazuje się artystą, Marzenę - panią psycholog, właścicielkę kawiarni. W książce  nie obejdzie się też bez wątku miłosnego. Anna ma dwóch adoratorów i staje przed dylematem, którego wybrać. Grzegorza - kawalera bez zobowiązań czy Jacka, od którego żona uciekła zostawiając mu dziecko na wychowanie. Jednak rozwiązanie przychodzi samo.
Druga część "Pensjonat Sosnówka" to dalsze losy Anny, która ma już tego jedynego, choć ciężko mu było się przyznać  do swojego uczucia. Anna zrobiła znów remont i postanowiła otworzyć Pensjonat Sosnówka. Mimo różnych perypetii wszystko się układa tak jak trzeba. Goście pensjonatu dopisują. Nawet z kilkoma udaje się Annie zaprzyjaźnić. Rodzą się też nowe niespodziewane miłości. A także powiększa się sosnówkowa rodzina. Poznajemy skomplikowane losy Dyzia, Irenki i Jacka.
"Sosnówkowe dziedzictwo" i "Pensjonat Sosnówka" to książki o miejscach w których chciałoby się być już natychmiast. Do poczytania zarówno w długie, zimowe wieczory jak i w letnie, leniwe popołudnia. To książki dla wszystkich, którzy chcą się znaleźć w świecie gdzie spełniają się marzenia.