Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Filia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 lipca 2016

261. NIE CZAS NA MIŁOŚĆ


WYDAWNICTWO: Filia
DATA WYDANIA: 8 czerwca 2016
LICZBA STRON: 394
ISBN: 9788380751125





Długo się zastanawiałam nad napisaniem tej recenzji. Jak można oddać to, co się czuje po przeczytaniu tej książki. Dla mnie to niemożliwe. Dlatego boję się, że nie uda mi się wyrazić słowami tego co czuję. Ta książka jest we mnie, żyję nią. Niemniej jednak spróbuję. Jak wyjdzie, nie mnie to oceniać. Zawsze piszę recenzję na kartce, później przepisuję do komputera. Teraz idę na żywioł. Nie chcę żeby to, co czuję gdzieś się zagubiło.

niedziela, 3 kwietnia 2016

Opinia w dwóch zdaniach




W książce tej widzimy jak łatwo poukładane życie może lec w gruzach. Wystarczy jeden zapalnik. W tym przypadku śmierć matki. Dwie całkiem różne od siebie siostry muszą się z nią zmierzyć. Nie wychodzi im to najlepiej. Książka jest pełna goryczy, smutku, żalu, tęsknoty. Ale także buntu, rezygnacji. Bohaterzy są pozostawieni sami sobie, opuszczeni. Z drugiej strony tragedia, jaka się wydarzyła pomaga na nowo odnaleźć się siostrom, zawalczyć o siebie, zbliżyć się do siebie na nowo. 

poniedziałek, 18 stycznia 2016

250. ŁATWOPALNI PRZEBUDZENIE WYBACZENIE




WYDAWNICTWO: FILIA
DATA WYDANIA: 23 września 2013
ILOŚĆ STRON: 276
ISBN: 9788363622299








WYDAWNICTWO: FILIA
DATA WYDANIA: 9 kwietnia 2014
ILOŚĆ STRON: 284
ISBN: 9788379880501




WO:Filia
DATA WYDANIA: 20 stycznia 2016
ILOŚĆ STRON:376
ISBN: 978-83-8075-065-4
- See more at: http://uzaleznionaodczytania.blogspot.com/#sthash.rdQo6FGg.dpuf


WYDAWNICTWO: NOVAE RES
DATA WYDANIA: 30 czerwca 2014
ILOŚĆ STRON: 232
ISBN: 9788377223987





"Łatwopalnych", "Przebudzenie" i "Wybaczenie" czytałam z wypiekami na twarzy. Wywołały u mnie bardzo wiele silnych emocji i uczuć: złość, ból, strach, irytację, smutek, a nawet momentami uczucie ulgi.Nie raz przy nich płakałam i uśmiechałam się przez łzy. Bohaterzy są tak realni, że aż łatwo się w nich zakochać i o takich właśnie marzyć po nocach.
To książki przepięknie napisane. Są delikatne, subtelne, zmysłowe. W wielu sytuacjach skłaniały mnie do przemyśleń i do zastanowienia się nad samą sobą. To, c mnie mile zaskoczyło to to, że sceny zbliżeń nie są nachalne, wulgarne. Są takie jak powinny być. Czytając te książki czułam to co chcieli mi przekazać  bohaterowie: żar, namiętność, napięcie, oddanie. Te książki wpłynęły na mnie bardzo pozytywnie. Czytając je czułam się tak inaczej. Sama nie wiem jak to nazwać. Wyciszona, zrelaksowana, było mi z nimi po prostu dobrze.
Polecam z całego serca. Nie można przejść obok nich obojętnie.






sobota, 16 stycznia 2016

249. AWARIA MAŁŻEŃSKA


WYDAWNICTWO:Filia
DATA WYDANIA: 20 stycznia 2016
ILOŚĆ STRON:376
ISBN: 978-83-8075-065-4
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA





„Awarię małżeńską” napisały dwie świetne autorki, dlatego obok tej książki nie mogłam przejść obojętnie. Pochłonęłam ją w jeden dzień. Nieraz zaśmiewałam się w głos. I przekonałam się, że nie ma rzeczy niemożliwych do zrobienia, zorganizowania, ogarnięcia. Czasem z lekką pomocą, ale jednak wszystko się da. Książka ta pokazuje, że warto zmienić swoje priorytety. Nie zawsze idealnie wypucowany dom czy praca po godzinach sprawi, że będziemy szczęśliwsi. Bo przecież nic nie zastąpi nam chwil spędzonych z rodziną.

poniedziałek, 21 września 2015

241. PO PROSTU BĄDŹ


WYDAWNICTWO: Filia
DATA WYDANIA: 07 października 2015
LICZBA STRON: 336
ISBN: 978-838075-032-6
 
 
RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
 
 
 
 
Pola to najmłodsza córka swoich rodziców. Urodziła się im w bardzo późnym wieku. Z racji tego, że dwie starsze córki już dawno poszły na swoje, Magda – siostra Poli – ma nawet dzieci w jej wieku, rodzice liczą na to, że najmłodsza latorośl po ukończeniu szkoły średniej zostanie na gospodarce, a później ją przejmie. Mało tego, znaleziono dla dziewczyny już kandydata na męża i niemal ustalono datę ślubu. Nikt nie bierze pod uwagę faktu, że Pola może mieć całkiem inne plany na życie. Dziewczyna chce wyrwać się z zapyziałej wioski, chce studiować, nie chce skończyć tak jak jej siostra – z gromadką dzieci i mężem pijakiem. Składa dokumenty na wydział architektury i zostaje przyjęta. Mimo wyraźnych sprzeciwów rodziny postanawia wyjechać. Niestety od tej pory jest skazana wyłącznie na siebie. Rodziny już jakby nie miała, bo odważyła się postąpić wbrew ich woli. Jedyne oparcie daje jej dwójka przyjaciół, którzy są z nią w najtrudniejszych sytuacjach.
Tak. I co ja mam napisać o tej książce hm… Jest tak dobra, że nie wiem czy potrafię wyrazić to słowami. Nie wiem jak to się dzieje, ale każda kolejna książka Magdaleny Witkiewicz jest lepsza od poprzedniej. Przeczytałam ją niemal jednym tchem zarywając noc i tak nie mogłam się od niej oderwać, że nawet możliwość pogaduch z koleżankami zeszła na dalszy plan. Bardzo mi się spodobał podział w książce na części i na rozdziały. To sprawiło, że książka jest przejrzysta i czytelna. Każdy rozdział rozpoczynają słowa piosenki bardzo adekwatne do jego treści.
„Po prostu bądź” to książka nabuzowana wielką dawką emocji. Niemal od pierwszych stron wzrusza, sprawia, że nie można powstrzymać łez. Ale też złości, irytuje, powoduje chęć potrząśnięcia niektórymi osobami. Każe się zastanowić nad pytaniem: „czy naprawdę nie ma innego wyjścia tylko tkwienie w bagnie po uszy i obraza na cały świat?”. Kolejny raz Magdalena Witkiewicz w bardzo przystępny a zarazem dobitny sposób pokazała nam problemy, z którymi boryka się nasze społeczeństwo. Depresja, alkoholizm, tkwienie w związku bez jakichkolwiek perspektyw na przyszłość, odrzucenie tylko dlatego, że ktoś ma swoje własne zdanie, a wreszcie miłość gejowska to zagadnienia z jakimi mamy do czynienia na porządku dziennym. I nie czarujmy się, ale w większości przypadków nie potrafimy sobie z nimi poradzić.
Dla mnie to książka o miłości mimo wszystko i ponad wszystko. A może powinnam napisać o miłościach, z których jedna kończy się zbyt szybko a druga rodzi się bardzo powoli wśród niedomówień, niedopowiedzeń. O sztuce wyboru i o kompromisach. O przyjaźni, która potrafi góry przenosić i o rodzinie, która w porę potrafi przejrzeć na oczy.
Powiem Wam, że ta książka dała mi wiele do myślenia, zmieniła moje zachowania względem innych osób, ale też względem siebie. To książka o dziewczynie, która musi z dnia na dzień dorosnąć i mimo przeciwności losu chwytać się z życiem za bary nie jeden raz. O tym ile odwagi i determinacji musiała mieć w sobie by przeciwstawić się rodzinie i wbrew ich woli zawalczyć o siebie i o swoje marzenia. Mimo naprawdę ciężkich chwil Pola nie poddaje się, udowadnia, że warto postawić wszystko na jedną kartę. Mimo przeogromnej tragedii jaka ją spotyka potrafi być silna. Ale by się o tym przekonała trzeba było nią mocno potrząsnąć.
Chyba nikogo nie muszę namawiać do przeczytania tej książki. Nazwisko autorki mówi samo za siebie. Ja czytam jej książki w ciemno i jeszcze żadna mnie nie zawiodła. Witkiewicz pisze lekko, z dystansem, o sprawach bardzo trudnych. W taki sposób, że czytając „Po prostu bądź” zaczęłam przeżywać emocje na równi z główną bohaterką, jakbym była nią samą. To nie jest książka o niczym. Taki sobie romans na jedno popołudnie. Ta książka niesie ze sobą bardzo pozytywny przekaz, daje siłę do działania, nadzieję na lepsze jutro, odwagę do walki o siebie, o swoje uczucia, nawet, gdy w tej chwili nam jej brak. Nie pozwala nam się poddać w chwilach zwątpienia. I udowadnia nam, że nie ma rzeczy niemożliwych, nie ma sytuacji bez wyjścia, takich, o których myślimy, że nie damy rady się z nich podnieść.  Nawet po najgorszej burzy wychodzi słońce a na niebie pojawia się tęcza.  

Za możliwość przeczytania książki dziękuję mojej ukochanej autorce. 
 

środa, 22 kwietnia 2015

227. SZCZĘŚCIE PACHNĄCE WANILIĄ



WYDAWNICTWO: Filia
DATA WYDANIA: 21 maja 2014
LICZBA STRON: 276
ISBN: 9788379880874
 
Ada to samotna matka, która chcąc spełnić swoje marzenia, popada w tarapaty. Nic nie układa się tak jak powinno za to rośnie góra rachunków do zapłaty takich na już. Niestety cukiernia nie przynosi takich zysków, jakich oczekiwała Ada zakładając ją. Może dzieje się tak dlatego, że ma zbyt miękkie serce?
Karolina to doktor psychologii mieszkająca z kotem. Singielka pracująca ponad miarę. Czy jest singielką z wyboru? Chyba niekoniecznie.
Magda to pani doktor, matka dwójki niesfornych dzieciaków, żona ginekologa przechodzącego męskie klimakterium. Różnie się ono objawia. Magda próbuje nie zwracać uwagi na jego wybryki, niestety ostatnio mąż przesadził. Kupił sobie samochód i zachowuje się tak jakby był on ważniejszy od rodziny. Do tego stopnia, że nawet w nim nocuje bo nie chce się z nim rozstawać. Miarka się przebrała, gdy Adam zapomniał odebrać dzieci z przedszkola. W tym momencie Magda zabiera dzieci i wyjeżdża do matki.
Natalia to mężatka i młoda matka, która czasami ma tak zwyczajnie dość wszystkiego. Chciałaby odpocząć, pobyć sama ze sobą, w końcu się wyspać. Niestety nie znajduje oparcia w mężu. Ze wszystkim musi radzić sobie sama.
W „Szczęściu pachnącym wanilią” nie zabraknie nam także dobrze znanych nam bohaterów czyli Zosi, Zuzi, Milenki i oczywiście Parysa Antonio. Dwie pierwsze znów knują swoje intrygi, a Milenka potajemnie romansuje z Jackiem.
Magda, Karolina, Natalia i Milena spotykają się na kawie i ciastku u Ady. Z czasem się zaprzyjaźniają i opracowują plan jak pomóc Adrianie w kłopotach. Muszę Wam powiedzieć, że plan ten jest niezwykle sensowny.
Każdy marzy o miejscu, w którym mógłby się zrelaksować, pogadać, czasem ponarzekać a nawet popłakać. Bohaterki książki znalazły swoje miejsce na ziemi właśnie u Ady. Przyjaźń jaka je połączyła to dla mnie marzenie. Mimo wielu trosk, zmęczenia, przygnębienia dziewczyny potrafią dostrzec pozytywne aspekty swoich sytuacji. Oczywiście w „Szczęściu pachnącym wanilią” są tę trudne temat: samotność, niezrozumienie w związku, samotność we dwoje, brak partnerstwa w związku. Kolejny raz autorka udowadnia nam jak lekko, z humorem, ale i mądrze można pisać bolesnych sprawach. Jednocześnie pokazuje też tę jaśniejszą stronę życia. Dowiadujemy się, że nie ma ludzi idealnych, że nawet tym, wydawałoby się nieskazitelnym zdarzają się potknięcia. Ba, przy bliższym poznaniu te osoby zyskują w naszych oczach.
Nic lepszego niż ta książka nie mogło mi się przydarzyć. Podnosi ona na duchu, dodaje otuchy, nie pozwala się poddawać nawet w najgorszych sytuacjach. Jest niezwykle energetyczna, bardzo pozytywna. Sprawia, że nie raz zagości uśmiech na twarzy a wręcz czasami czytają ją zdarza się wybuchnąć śmiechem. Magdalena Witkiewicz udowadnia nam, że nic nigdy nie jest przesądzone, że z każdej, nawet najgorszej sytuacji jest jakieś wyjście. Wystarczy się dobrze zastanowić. Trzeba walczyć o własne marzenia, o miłość. Żyć pełnią życia niezależnie od tego, w jakim się jest wieku, I nie płakać po dupkach, którzy odchodzą, bo nie są tego warci. Trzeba mieć poczucie własnej wartości. To pokazują nam bohaterki tejże książki.
Magdaleno proszę Cię o więcej takich książek: pozytywnych, kojących duszę, działających na nią jak balsam. Bo „Szczęście pachnące wanilią” właśnie takie jest.   

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości WYDAWNICTWA FILIA.


niedziela, 15 lutego 2015

218. CÓRECZKA



WYDAWNICTWO: Filia
DATA WYDANIA: 28 stycznia 2015
LICZBA STRON: 320
ISBN: 978-83-7988-344-8
 
 
 
 
 
Agata to bardzo mądra kobieta. Pani psycholog, terapeutka, wykładowca na uczelni. Zapraszana jest jako ekspert do mediów i prasy, rozchwytywana jest na prawo i lewo. Ludzie bardzo ją cenią. Na życie prywatne brakuje jej czasu chociaż w domu zawsze czeka na nią syn i mąż. Przed świętami Bożego Narodzenia, gdy dziewczyna znajduję chwilę dla Filipa by upiec z nim wymarzone pierniczki, w drzwiach jej domu staje młoda dziewczyna. Z początku Agata nie wiem kim ona jest. Jednak po pewnym czasie uświadamia sobie, że to córka jej chwilowego kochanka z przed ośmiu lat. Ale czego Ona od niej chce. Przecież Agata nie widziała jej ojca odkąd się rozstali. Od Zuzy też nie może się dowiedzieć gdyż dziewczynka jest strasznie tajemnicza. Nie chce rozmawiać, ucieka by później znów wrócić. Aż w końcu mleko się wylewa. Zuzia wyjawia tajemnicę z którą przyjechała do Agaty. I teraz pani psycholog nie ma wyjścia. Musi pomóc jej, ale przede wszystkim sobie. Pojawienie się Zuzi w jednej sekundzie diametralnie zmienia życie poukładanej rodziny. Agata dużo wspomina, w fabule teraźniejszość miesza się z czasem z przed ośmiu lat.
„Córeczka” to druga książka jaką czytałam pani Liliany Fabisińskiej. Jest równie dobra jak ta pierwsza, a nawet mogłabym powiedzieć, że troszeczkę lepsza. Tajemnica i próby jej rozwikłania nadają jej smaku. Trzyma w napięciu i nie pozwala się nudzić ani na chwilę. Kradłam każdą wolną chwilę by pochylić się choć na chwilę nad tą książką. I żal było gdy już skończyłam czytać.
„Córeczka” jest wspaniała. Autorka poruszyła w niej bardzo trudny temat mimo to nie zdominował on powieści. Bardzo ważny, bo przecież rzadko kto myśli o tym by przepadać się w kierunku HIV, ale w bardzo subtelny sposób przedstawiony. To książka pełna tajemnic, strachu, niedomówień. Ale to też książka o przyjaźni, która nie do końca jest szczera i o pięknej miłości w różnych wymiarach. O spełnianiu marzeń, o wierze w drugiego człowieka, o bezmiernym zaufaniu. Jest pełna złości i żalu, buntu i zacietrzewienia. Potrzeby ciepła i bliskości drugiego człowieka, zazdrości i niesprawiedliwości. I wyrzutów sumienia w skutek niedotrzymanej obietnicy.
Książka ta uświadamia nam, że nie każdy jest tak idealny jakim się wydaje. Bo przecież Agata doskonale radząca sobie na płaszczyźnie zawodowej w życiu prywatnym, wtedy, gdy zaczynają piętrzyć się problemy Ona zupełnie sobie nie radzi.  
Ludzie często zastanawiają się co by było gdyby. Ja już nie zamierzam. Choć nie mam żadnych podstaw by coś podejrzewać postanowiłam zrobić test na HIV dla własnego spokoju. Bo przecież nigdy nie możemy być pewni na sto procent. Cieszę się, że Pani Liliana Fabisińska postanowiła poruszyć temat wirusa w tej książce bo ludzi trzeba uświadamiać. Często jest tak, że wolimy żyć w błogiej nieświadomości a to nie jest dobre rozwiązanie szczególnie w przypadku tego wirusa. Bo będąc nieświadomym można skrzywdzić tak wiele innych ludzi.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję WYDAWNICTWU FILIA


niedziela, 21 grudnia 2014

209. GDY ZAKWITNĄ POZIOMKI


WYDAWNICTWO: Filia
DATA WYDANIA: 24 września 2014
LICZBA STRON: 400
ISBN: 9788379882335


 
Wydawałoby się, że Karolina ma poukładane życie. Ciekawą pracę, ukochanego, z którym układa sobie życie, rodziców, którzy, mimo, że po rozwodzie próbują być przyjaciółmi i nie chcą przysparzać córce trosk. Niby wszystko prawie idealne, ale Karolina pragnie czegoś więcej. Chciałaby zostać matką: wszak ma już swoje 38 lat i chciałaby posmakować macierzyństwa. Filip – jej partner nie do końca jest przekonany czy też tego chce. Jednak wobec nacisków dziewczyny ulega. Starania trwają dość długo jednak nic z nich nie wynika. Młodzi podejmują leczenie, które jest żmudne i długie a nie daje 100% szans powodzenia. Karolina jest coraz bardziej wyczerpana psychiczne. Fizycznie zresztą też. Sytuacji nie ułatwia fakt, że niedługo Karolinie urodzi się przyrodnie rodzeństwo. Również Filip przestaje czuć się komfortowo w tej sytuacji, czuje się jak maszyna, brakuje mu spontaniczności, oddechu, nie chcę żeby wszystko sprowadzało się do tematu dziecka. Dlatego coraz częściej ucieka w pracę i to w delegacji. Właśnie podczas jednej z jego nieobecności Karolina przypadkowo spotyka swojego przyjaciela z młodości – Chorwata Milana. Mimo, że oboje są w związkach chłopak sporo sobie obiecuje po odnowieniu kontaktów. Tym bardziej, że dziewczyna niby nie zamierzenie wyjeżdża sama na wakacje w miejsce gdzie Milan ma ją na wyciągnięcie ręki.  
Zagrała na moich uczuciach ta książka i to bardzo. Nie wiedziałam, o czym jest tak książka tak naprawdę, okładka sugeruje całkiem inną fabułę. Ciężko mi ją było czytać, bo ja też sporo przeszłam zanim na świecie pojawiły się moje skarby.
To książka, która porusza bardzo trudny temat. Pokazuje jak cienka jest linia między pragnieniem a obsesją. Nie każdy potrafi to rozgraniczyć, często łatwo jest przesadzić. Tak dzieje się także tutaj. Ale „Gdy zakwitną poziomki” to książka o miłości, mimo wszystko, o trudnej relacji z rodzicami i ich partnerami. O przyjaźni, która próbuje się przerodzić w coś więcej. O oszukiwaniu innych a przede wszystkim siebie. O życiu złudzeniami, o uciekaniu od problemów i stwarzaniu ich tam gdzie ich nie ma. W książce tej marzenia mieszają się z rzeczywistością, co sprawia, że bohaterka stoi w obliczu trudnych wyborów.  
Z początku ciężko mi się było wczytać w tę książkę. W ogóle mnie nie wciągała. Czasem tak się zastanawiałam czy czasem jej nie odłożyć, ale w miarę postępu historii książka zaczęła mnie wciągać. Miejscami wydawała mi się być trochę naciągana, tak jakby autorka nie miała pomysłu jak dalej poprowadzić akcję. Niemniej jednak książkę oceniam na plus. W porównaniu z debiutancką książką Pani Agnieszki ta jest o niebo lepsza. Tylko brakowało mi tego takiego dreszczyku, mocniejszych uderzeń.
Książka napisana jest lekkim, prostym językiem.  Fabuła miejscami osadzona jest w przepięknych okolicznościach przyrody. Autorka pokazuje nam namiastkę Chorwacji.
Bardzo mi się podobała ta książka, chociaż czytanie jej nie należało do najłatwiejszych. Ale wcale nie żałuję, że ją przeczytałam. To mądra, pozwalająca zastanowić niektórym czy warto walczyć, czy warto podejmować niektóre decyzje. Czy jedna chwila zapomnienia, nieprzemyślanych działań warta jest całego życia?
Mimo wszystko, mimo tych lekkich niedociągnięć „Kiedy zakwitną poziomki” bardzo mi się podobała. Polecam, jako prezent pod choinkę, nowy czytelnik na pewno się nie zawiedzie.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości autorki i WYDAWNICTWA FILIA.